Turystyka na Antarktydzie rośnie szybciej niż kadra przewodników
21 hours ago
Liczba turystów odwiedzających Antarktydę wzrosła w ciągu trzech dekad kilkunastokrotnie, a armatorzy dokładają kolejne statki ekspedycyjne. Część doświadczonych przewodników twierdzi, że kadra nie nadąża za flotą, co wpływa na bezpieczeństwo wypraw. Branża te zarzuty odrzuca.
Od 8 tysięcy do ponad 120 tysięcy turystów
Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Operatorów Turystycznych na Antarktydzie (IAATO) na początku lat 90. kontynent odwiedzało około 8 tysięcy osób rocznie. W sezonie 2023–24 było ich już około 122 tysięcy. Jedna z prognoz zakłada, że jeśli tempo wzrostu się utrzyma, w sezonie 2033–34 liczba odwiedzających przekroczy 450 tysięcy, czyli wzrośnie niemal czterokrotnie.
Za popytem poszły flotylle. Lindblad Expeditions miał w 2019 roku dwa statki polarne, a dwa kolejne były w budowie – oba weszły już do służby. Viking dysponuje obecnie dwoma okrętami ekspedycyjnymi przystosowanymi do rejonów polarnych i ma zamówione dwa następne.
Co mówią przewodnicy
Jonathan Zaccaria, starszy lider ekspedycji z ponad 200 podróżami na Antarktydę na koncie, wskazuje, że wiele statków zamówiono jeszcze przed pandemią. Gdy wróciły do ruchu, załogi i przewodnicy rozproszyli się w czasie przestoju, więc operatorom brakowało ludzi na każdym stanowisku.
Badaczka Zdenka Sokolíčková przeprowadziła rozmowy z 25 byłymi przewodnikami. Wynika z nich, że freelancerzy, którzy odeszli w czasie pandemii, często nie wrócili, a w ogłoszeniach o pracę zamiast „doświadczenia antarktycznego” zaczęto pisać o „odpowiednim doświadczeniu”. Część osób zrezygnowała, bo czuła presję, by przeprowadzać lądowania przy złej pogodzie lub przy ograniczonej obsadzie.
Odpowiedź branży
IAATO nie zgadza się z tezą, że wzrost wymaga obniżania standardów. Organizacja podaje, że na sezon 2026–27 zarejestrowano ponad 6 tysięcy osób personelu ekspedycyjnego i załóg. Na brzegu obowiązuje zasada jednego przewodnika na 20 gości, a pracownicy w terenie muszą przechodzić oceny kwalifikacji. Zmianę wymogów dotyczących doświadczenia stowarzyszenie tłumaczy uwzględnieniem wyspecjalizowanych ról, takich jak przewodnicy górscy czy sternicy łodzi.
Polar Tourism Guides Association (PTGA) również kwestionuje tę diagnozę. Liczba jej indywidualnych członków wzrosła z około 350 w 2020 roku do 800, a certyfikowani przewodnicy mówią, że mają kłopot ze znalezieniem pracy.
Kto ogranicza ruch na kontynencie?
IAATO dopuszcza lądowania tylko ze statków do 500 pasażerów i nie więcej niż 100 osób na brzegu jednocześnie. Zaccaria uważa jednak, że dziennych limitów dla poszczególnych miejsc nie będzie, bo Układ Antarktyczny działa na zasadzie konsensusu stron mających prawo głosu.
Co to oznacza dla polskiego czytelnika
Antarktyda pozostaje dla Polaków kierunkiem wyjątkowym i drogim, ale rejsy tam oferują także biura działające na rynku europejskim. Polska jest stroną Układu Antarktycznego i prowadzi tam badania naukowe, więc dyskusja o zasadach ruchu turystycznego nie jest jej obca. Wybierając wyprawę, warto zapytać organizatora, czy należy do IAATO, jak wygląda obsada przewodnicka na brzegu i jakie ma doświadczenie w regionie.
Spór pokazuje też szerszy problem: turystyka w miejscach wrażliwych środowiskowo rozwija się szybciej niż mechanizmy, które mogłyby ją ograniczać. Dopóki decyzje wymagają zgody wielu państw, najważniejsze zasady wyznaczają same firmy i ich stowarzyszenie branżowe.
Źródło: Skift – „Antarctic Tourism Is Booming. Guides Say Expertise Is Thinning”

